Droga prowadząca przez stepy cz. 5

Tworzą się cudowne błonia kwieciste, jak wody falujące pod ciśnieniem wiatrów, a porównywane przez poetów miejscowych do Oceanu. Nasiona drzew, rozrzucone po stepie przed zimą, również nie pozostają bezczynnymi, niekiedy wyprzedzają kiełkami swymi trawę, ale rzadko przewyższają wysokość decymetrową. Zgłuszone przez trawę, giną, a przynajmniej zostają obezwładnione. Które zaś zachowały w sobie źdźbło życia, marnieją, kiedy działanie palącego słońca wysuszy trawy i da poczuć swoją moc wzdłuż ziemi wysuszonej. Zarodki lasu giną corocznie, bo nie znajdują na stepie ani potrzebnej do wykiełkowania przestrzeni, ani stałej wilgoci, której wymagają korzonki drzew, nie tak żywotne, jak korzonki traw.

Podróżnicy nowocześni pozostawili liczne opisy stepu. Tartaria, pisze Hue, zgoła nie przypomina naszej ojczyzny. Bez miast i budynków, bez sztuki i przemysłu, nie posiada lasów ani pól, wszędzie i zawsze łąki się ciągną. Znalazłszy się w tych rozległych ustroniach, których krawędzie giną het daleko w widnokręgu, odnosimy wrażenie, iż jesteśmy w pośrodku Oceanu, spokojem ogarniętego. Widok stepów mongolskich nie wzbudza radości ani smutku, ale raczej oba te stany w zmieszaniu, jakieś uczucie melancholijno-religijne, które podnosi zwolna duszę, lecz nie odrywa jej ostro od rzeczy doczesnych.

Stanęliśmy w obliczu niezmiernych obszarów, wytwarzających jedynie trawę. Przyjrzyjmy się, jakie kształty przybiera społeczeństwo w takim otoczeniu.

Comments
  1. 3 miesiące ago