Droga prowadząca przez stepy cz. 19

Kroniki średniowieczne wypowiadają podziw i uwielbienie, jakimi ludy podbite były przejęte względem koni koczowników. Współcześni pozostawili nam opowieść, iż konie zagonów Dżyngishana zadowalały się często liśćmi, korą i korzonkami drzew, a jednak pomimo tego były silne, ogniste a zręczne. Widzimy, jak obecność lub brak konia może powstrzymać lub sprzyjać rozszerzaniu się rasy i władzy jednego narodu nad drugim.

Ostatecznie więc jeszcze raz stwierdzamy, że jeśli , step naturą swoją dostraja się do konia, to koń odwrotnie otwiera doń dostęp człowiekowi i umożliwia czerpanie z niego utrzymania z pomocą pasterstwa.

Ale pasterstwo nie stanowi jedynej pracy koczowników. Posiadają oni liczne kunszty rzemieślnicze, zresztą związane ściśle z warunkami miejsca i zajęciem zasadniczym, a przyczyniające się ze swej strony do nadania społecznościom tamtejszym ich oryginalności.

Człowiek bynajmniej nie wyrabia dowolnie tego sprzętu lub innego, z takiego lub innego materiału. Działa on pod naciskiem konieczności, nałożonej albo przez źródła, jakimi rozporządza, albo przez potrzeby, którym winien zadość uczynić.

Trawa dostarcza mało źródeł, lub, lepiej mówiąc, mało surowców dla produkcji, jest materiałem bez zastosowania przemysłowego.